Świat książek przeplata się w moim życiu z muzyką i teatrem. Nie jest to jednak kolejny blog z recenzjami - dzielę się tu moimi kulturalnymi inspiracjami i odkryciami, a także emocjami, które chociaż nieuchwytne, można próbować zamknąć w słowie.
Blog > Komentarze do wpisu

Nurowska

nurowskaKiedyś, gdy na wsi zabrakło mi książek do czytania, Ninka przywiozła mi "Rosyjskiego kochanka" Marii Nurowskiej. Pochłonęłam go w bardzo krótkim czasie i z dużą przyjemnością. Potem od Mrówki dostałam "Dom na krawędzi" tej autorki z zastrzeżeniem, że szału nie ma, ale też mi się spodobał. Dlatego "Miłość rano, miłość wieczorem" kupiłam w ciemno na Śląskich Targach Książki. Nie ukrywam, że skusiła mnie autorka, cena (powieść dopadłam w książkach używanych) i wątek powstania warszawskiego. 

Przeczytałam migusiem, przymknęłam oko na mocno przesadzoną witalność głównego bohatera i przekazałam Moni, zapewniając ją, że to fajna lektura na zimowy wieczór. Tymczasem Monia tą książką mocno się rozczarowała, co więcej - trochę się wkurzała podczas jej czytania. Wytknęła autorce błędy merytoryczne, stwierdziła, że od razu wyczuwa się, że to pisze kobieta, a nie facet (narratorem jest mężczyzna), że jeśli nie potrafi pisać jak facet, to niech nie pisze, powiedziała mi, że bohaterowie i ich decyzje ją denerwowały, a poza tym ta historia jest mocno naciągana!

No. Dlatego już nie mam odwagi tej książki polecać. Chyba po prostu musicie ją przeczytać sami. Mnie czytało się szybko i miło :) Ale opinie są podzielone :P

niedziela, 18 grudnia 2016, blondyn_i_blondyna83

Polecane wpisy

Komentarze
2016/12/18 21:10:24
Książka porusza trudne tematy. Warto.
-
2016/12/24 01:08:12
no i nie jest to typowe babskie czytadło, dlatego mi się podobało :)