Świat książek przeplata się w moim życiu z muzyką i teatrem. Nie jest to jednak kolejny blog z recenzjami - dzielę się tu moimi kulturalnymi inspiracjami i odkryciami, a także emocjami, które chociaż nieuchwytne, można próbować zamknąć w słowie.
Blog > Komentarze do wpisu

Targi Książki w Warszawie

Wielkimi krokami zbliżają się Targi Książki w Krakowie, a ja tu mam jeszcze dla Was stosik zdjęć, trochę informacji i mnóstwo dobrych wspomnień z majowych Targów Książki w Warszawie. Minęło mnóstwo czasu, wiem, bieżące informacje nie są mocną stroną tego blogu ;) Ale bardzo miło się pisze o tamtych, wiosennych dniach, gdy za oknem jest zimno, ciemno i jesiennie. 

targiwawa

Muszę przyznać, że od wielu lat marzyłam, by stanąć przy tym wejściu. Zawsze, gdy oglądałam/słuchałam relacje z warszawskich targów, chciałam być tam, w centrum wydarzeń, przeciskać się w tłumie, łapać książkowe okazje, mijać celebrytów, przeglądać nowości, biegać między stoiskami, by zdobyć autografy - po prostu poczuć to. No i w końcu się udało! :)

Oczywiście, można powiedzieć, że targi jak targi - takie same są w Krakowie czy Katowicach. Jest jednak parę różnic. Po pierwsze - liczba stoisk, straganów, budek z książkami na targach warszawskich jest po prostu miażdżąca. Trudno mi powiedzieć, ile czasu trzeba mieć, by chociaż pobieżnie zobaczyć wszystko. Nie wiem, czy to jest w ogóle możliwe. Już przed stadionem dostępne były używane książki u antykwariuszy. A w środku można było dostać oczopląsu. 

Dobrze więc, że wypisałam sobie pisarzy, do których chciałam dotrzeć. Nurowska, Rusinek, Zagajewski, poza tym Biedroń i jeszcze kilku, na których ostatecznie zabrakło mi czasu, bo przemieszczanie się (zwłaszcza na wózku) w tym dzikim tłumie zajmowało nam mnóstwo czasu i energii. I to jest następna różnica - liczba zwiedzających. Szpilki nie wetkniesz, wszyscy chodzą sobie po głowach, kolejki kilometrowe. Ale - co trzeba zaznaczyć - stałyśmy tylko w jednej. Okazało się bowiem, że niepełnosprawni mają pierwszeństwo. 

kolejka

Poza tym ogromne przestrzenie. Trochę czasu zajęło nam prześledzenie mapki i zlokalizowanie konkretnych stoisk, a także kierunek poruszania się w tym morzu ludzi.

Najbardziej ciekawa byłam Zagajewskiego, o którym dawno temu uczyłam się na studiach. Może nie powinnam się przyznawać, ale nie miałam pojęcia, że on wydaje też prozę. A na targach jegokoziolek książki były... po 10 zł! Skorzystałam.

Najmilej było u Biedronia :) Nie zawiódł mnie, w życiu jest równie sympatyczny i otwarty, co w internecie. Od razu zagadał mnie i dziewczyny, które mi towarzyszyły, zrobił sobie z nami zdjęcie i wrzucił na swoje Instastory (przy okazji dowiedziałam się, co to takiego :P). 

Pani Nurowska bardzo rozmowna, ale ja już byłam na wykończeniu i za wiele nie pogadałyśmy. Rusinek - jak zwykle - elegancki, uprzejmy, ujmujący. 

Niestety, ze względu na ograniczony czas nie udało mi się dotrzeć na spotkanie z prof. Bralczykiem. Natknęłam się natomiast na idola mych dziecięcych lat - Koziołka Matołka, dowiedziałam się, kim jest Filip Chajzer (cóż za miły człowiek!), na własne oczy zobaczyłam opaleniznę Zygmunta Chajzera i bezgranicznie zakochałam się w aktorze, Marku Bukowskim (w telewizji widać, że jest przystojny, ale na żywo...!). Jednym słowem - wrażeń było pod dostatkiem. Książek też, musiałyśmy kombinować, by niczego nie gubić po drodze, bo byłam na normalnym wózku i ktoś musiał mnie pchać, a wszystkie trzy nieźle się zaopatrzyłyśmy ;) 

Więcej zdjęć do obejrzenia na moim facebookowym profilu. Zbieram siły na Kraków - kolejne święto książki już 26 października :) 

Dziękuję Kasi i Eli za ten fajny czas i spełnione marzenie :) Naprawdę warto tam było być!

fot. Kasia Kowieska, Ela Kamińska

czwartek, 14 września 2017, blondyn_i_blondyna83

Polecane wpisy