Świat książek przeplata się w moim życiu z muzyką i teatrem. Nie jest to jednak kolejny blog z recenzjami - dzielę się tu moimi kulturalnymi inspiracjami i odkryciami, a także emocjami, które chociaż nieuchwytne, można próbować zamknąć w słowie.
Blog > Komentarze do wpisu

Jestem bogiem podświadomości

Beata Pawlikowska napisała mnóstwo książek, zresztą tworzy je nieustannie i trudno za nią nadążyć ;) Czytam je niechronologicznie, ale systematycznie :) Łapię po prostu to, co akurat jest dostępne w bibliotece. 

Tak trafiłam na kolejną książkę z 2014 roku, która jest fragmentem całego cyklu. Tytuł "Jestem bogiem podświadomości" niespecjalnie do mnie trafiał. Trochę obawiałam się banałów. Ale jak zwykle było bardzo interesująco. 

Ujmujące jest to, że Beata Pawlikowska niczego nie nakazuje i nie zakazuje. Ona jedynie daje wskazówki, jak zmienić swoje życie. Wyjaśnia pewne mechanizmy i opisuje, jak sama borykała się z różnymi problemami. A na końcu podsumowuje, że każdy z nas może sobie egzystować, jak chce i nie robić nic, ale niech potem nie narzeka, że jest mu źle :) Logiczne, prawda?

jbpPawlikowska daje receptę, a kto i czy z niej skorzysta, to już nie jej sprawa. To świetny zabieg, bo czytelnik nie czuje się pouczany i tresowany. Czytanie tej książki to spotkanie z Przyjacielem, który dobrze nam radzi. 

Irytujące w tym poradniku są wtrącenia "O, Jezu". Ogólnie wstawkom około religijnym daleko jest do tradycyjnie pojmowanego chrześcijaństwa. Jeśli ktoś jest mocno wierzący, pewnie z wieloma tezami się nie zgodzi. 

Wszystkim innym serdecznie tę książkę polecam, bo poza życiową mądrością, wskazówkami i żółtymi karteczkami można w niej też znaleźć sporo informacji dotyczących żywienia. Przyznam, że nie spotkałam się jeszcze w literaturze z tak jasnymi i konkretnymi danymi na temat jedzenia. Beata Pawlikowska mówi wprost o tym, w jaki sposób pozyskuje się tanie produkty, co jest dodawane do przetworzonej żywności i w jaki sposób jesteśmy oszukiwani przez producentów i reklamy. Po tej lekturze apetyt na słodycze z hipermarketu znacznie spada, etykiety stają się bardziej zrozumiałe, a świadomość wzrasta. Jest to wiedza wstrząsająca, ale bardzo pożyteczna. I chociaż nadal od czasu do czasu pożeram śledzie z puszki czy prażynki, to wychodzę z założenia, że lepiej wiedzieć ;)

Czyta się szybko, sprzyjają temu rysunki, obrazki, notatki. Jest w tej książce dużo pozytywnej energii i prawdziwej troski o drugiego człowieka. Beata Pawlikowska pisze z serca i to po prostu się czuje. 

jaibeata

Z Beatą Pawlikowską na tegorocznych Targach Książki w Krakowie :)

sobota, 04 listopada 2017, blondyn_i_blondyna83

Polecane wpisy

  • Pierogarnia

     W związku z tym, że wczoraj byłyśmy z Kasią na naszym ulubionym kartoflu , przypomniała mi się pewna wakacyjna historia. A mianowicie: po powrocie znad

  • Kurs szczęścia

    Gruby, wakacyjny kurz osiadł mi na tym blogu, czas więc chyba najwyższy na obiecane dawno temu nadrabianie zaległości :) Zaczniemy od książki :) Na początku rok

  • Wiosenne porządki

    "To co było, to już zamknięta księga przeszłości. Nie zamierzam dźwigać jej ze sobą. Wszystko, co się zdarzyło, było mi do czegoś potrzebne. Dziękuję. A teraz r

  • Presja?

    Każdy, kto startuje w zawodach na pewno odczuwasz większą czy mniejszą presję. W końcu nawet jeśli nie zależy ci na wygranej to... na czymś nzależy, prawda? Moż

  • Naleśniki z serem

    Meksykańskie jedzenie ... aww. Co mogę powiedzieć? To moje ulubione jedzenie na planecie Ziemia. Myślę, że jest to najbardziej aromatyczne i jest