Świat książek przeplata się w moim życiu z muzyką i teatrem. Nie jest to jednak kolejny blog z recenzjami - dzielę się tu moimi kulturalnymi inspiracjami i odkryciami, a także emocjami, które chociaż nieuchwytne, można próbować zamknąć w słowie.
Blog > Komentarze do wpisu

Szczęśliwe zakończenie

Ostatnio w moim życiu trochę brakowało szczęśliwych zakończeń, więc po raz kolejny przeczytałam "Szczęśliwe zakończenie" Lucy Dillon. Jest to bardzo uniwersalna powieść dla kobiet - znajdą w niej coś dla siebie i singielki, i mężatki, które próbują pogodzić pracę zawodową z opieką nad dziećmi. 

luucydW "Szczęśliwym zakończeniu" są bowiem przedstawione losy dwóch kobiet - samotnej Michelle i Anny, która wychowuje trzy pasierbice. Bohaterki te są zupełnie różne, ale łączy je nić sympatii i - jak się okazuje na końcu - prawdziwa przyjaźń. Jak zwykle w książkach Lucy Dillon pojawia się tu wiele zwrotów akcji i w pełni ich historię poznajemy dopiero na końcu. Po drodze można się porządnie wzruszyć, ale też uśmiechnąć, gdyż trzy "przyszywane" córeczki Anny dają jej nieźle popalić ;)

Autorka dotyka bardzo delikatnych kwestii jak przemoc psychiczna w związku czy potrzeba spełnienia się w roli matki. Co zrobić, gdy nasz ukochany nie chce dzieci, a dla nas jest to ostatni moment? Odejść? Jak bardzo można się poświęcić dla bliskiego człowieka? 

Poza tym powieść ta wypełniona jest książkami - tytułami i sympatycznymi molami książkowymi, wśród których każdy czytelnik czuje się jak wśród swoich. Lucy Dillon pokazuje, jak wielki wpływ na nasze życie mają lektury, a także jak wiele wspomnień ze sobą niosą. Wszystko tu zaczyna się i kończy na książkach. To zaskakujące, bo zazwyczaj w utworach tej autorki na pierwszym planie są psy. W "Szczęśliwym zakończeniu" też się pojawiają i są przesympatyczne, ale to czytanie jest tematem wiodącym. 

Wielkim atutem tej powieści są sugestywne i bardzo szczegółowe opisy pomieszczeń - księgarni prowadzonej przez Annę i sklepiku Michelle. Obydwie te przestrzenie są przedstawione tak, że czytelnik od razu ma ochotę je odwiedzić. Lucy Dillon nie zanudza opisami - kreuje natomiast miejsca, w których chce się być. Poza tym po raz kolejny przenosi nas do angielskiego miasteczka Longhampton i dyskretnie daje znać, co słychać u bohaterów, którzy pojawiali się w innych jej utworach.

Czytałam "Szczęśliwe zakończenie" po raz drugi - bez znużenia i z przyjemnością. Zapewne w dużej mierze wynika to z tego, że mam słabą pamięć do książek ;) Ale nie bez znaczenia jest fakt, że to po prostu dobra, opasła, pełna ciepła i wzruszeń powieść. Polecam!

poniedziałek, 17 września 2018, blondyn_i_blondyna83

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: Ania z Krakowa, *.internetdsl.tpnet.pl
2018/09/18 08:08:52
Dobrze, że jesteś:-)
Pozdrawiam słonecznie z Krakowa!
Ania
-
2018/09/21 19:48:50
Też się cieszę i zamierzam być częściej! :D