Świat książek przeplata się w moim życiu z muzyką i teatrem. Nie jest to jednak kolejny blog z recenzjami - dzielę się tu moimi kulturalnymi inspiracjami i odkryciami, a także emocjami, które chociaż nieuchwytne, można próbować zamknąć w słowie.
Blog > Komentarze do wpisu

Panny i wdowy, czyli wiek samotności

Pierwsze, co zlokalizowałam nad morzem (oprócz Bałtyku, smażalni i budki z bardzo fajnymi i tanimi ubraniami ;), to półka z tzw. wolnymi książkami, które każdy mógł sobie wypożyczyć, przeczytać i oddać. Znalazłam tam dwa tomy "Wieku samotności" Marii Nurowskiej i skuszona nazwiskiem autorki, zabrałam je sobie do czytania (chociaż z domu przywiozłam oczywiście kilka innych lektur). Kiedyś, też podczas wakacji, przypadkiem trafiłam na "Rosyjskiego kochanka" Nurowskiej i (jakkolwiek to brzmi) utknęłam z nim na 1,5 dnia w łóżku. Był naprawdę niezły ;)

zaczytana"Wiek samotności" okazał się równie wciągający - tym bardziej że tłem wydarzeń była burzliwa historia naszego kraju, a ja bardzo lubię wątki historyczne! Muszę przyznać, że czytałam głównie przy śniadaniu, ale raz zarwałam też kawałek nocy. Jednak całości nie udało mi się pochłonąć, książki oddałam grzecznie (aczkolwiek z wielkim żalem) na półkę, wróciłam do domu i postanowiłam tom drugi wypożyczyć w tyskiej Mediatece. 

Jakież było moje rozczarowanie, gdy okazało się, że w moim mieście ta książka jest "zaczytana", wycofana z obiegu i niedostępna! Byłam bliska zakupienia "Wieku samotności" na Allegro, ale pogrzebałam w Internecie i okazało się, że trzy tomy "Panien i wdów" Nurowskiej z 2007 roku (Wydawnictwo WAB) to dokładnie to samo, co dwa tomy "Wieku samotności". A "Panny i wdowy" były dostępne! Ważny jest rok wydania, bo na podstawie książek powstał serial, film i wydano też jakieś wersje zmienione oraz okrojone. 

Historia "Panien i wdów" sięga aż powstania styczniowego i 1863 roku. Losy bohaterek śledzimy do początku lat 90. Jak wszystkim wiadomo, w tym przedziale czasowym dużo się w naszym kraju działo. W rodzinie Lechickich - również. 

Umiejętnie prowadzona fabuła splata wątki historyczne i dzieje kolejnych pokoleń kobiet, dla których punktem odniesienia jest rodzinna siedziba - pałac w Lechicach. Sporo jest tu patosu i martyrologii, bohaterki (jak to mają w zwyczaju polskie kobiety) często same sobie komplikują życie, ale czyta się (zwłaszcza pierwsze tomy) jednym tchem. Ostatnia część, jak dla mnie, jest najsłabsza.

Wielkim atutem tej sagi jest obiektywne spojrzenie na historię, a nie powielanie polskich mitów. W "Pannach i wdowach" mówi się na przykład o tym, że nie wszyscy powstańcy warszawscy byli święci. Poza tym autentyczność tej książki uratowała jedna z bohaterek, Susanne, która w pewnym momencie mówi do swojej siostrzenicy: "Twoich rodziców zniszczyła idea, którą sobie po kolei wbijacie do głowy. A trzeba po prostu żyć! Trzeba przeżyć życie do późnej starości, poznać jego smak, a potem umrzeć po ludzku, we własnym łóżku". Tym samym dla przeciwwagi miłości ojczyzny mamy miłość własną - i jest to według mnie bardzo zdrowe podejście.

Ale "Panny i wdowy" to nie tylko historia i wielkie, dziejowe wydarzenia. To również romanse, namiętności, kobiece rozterki, zawiedzione miłości. Jest o czym czytać. Ja czytałam z przyjemnością i Wam też polecam :)

fot. Z trzema tomami "Panien i wdów" upolowanymi w tyskiej Mediatece. 

wtorek, 23 października 2018, blondyn_i_blondyna83

Polecane wpisy