Świat książek przeplata się w moim życiu z muzyką i teatrem. Nie jest to jednak kolejny blog z recenzjami - dzielę się tu moimi kulturalnymi inspiracjami i odkryciami, a także emocjami, które chociaż nieuchwytne, można próbować zamknąć w słowie.
Blog > Komentarze do wpisu

Puls

CzęstochowaCzy ktoś tu też Częstokocham? ;) Ja kocham Częstochowę coraz bardziej i odwiedzam ją zawsze z dużą przyjemnością. Dlatego pewnego majowego dnia po pracy wsiadłam do auta i przejechałam około 100 km tylko po to, by wziąć udział w koncercie "Puls", który był poświęcony Halinie Poświatowskiej. Oczywiście wycieczka ta była możliwa dzięki mojemu Tacie, który ostatnio jakoś daje się namówić na różne moje szalone pomysły ;)

Wstyd się przyznać, ale trochę się na ten koncert spóźniłam, bo utknęłam na Frytkowej Alei, gdzie spędziłam miłe chwile z Aliną, Mateuszem i całkiem nową, uroczą sową. Aleja Frytkowa w Częstochowie jest sławna, dużo o niej słyszałam, ale dopiero w tym roku udało mi się na nią dotrzeć. Wybór frytek spory, same frytki trochę utopione w majonezie, ale tytki, waga i Pani Sprzedawczyni robią klimat. 

Na szczęście nie przesiedziałam tam całego wieczoru i z lekkim poślizgiem zjawiłam się na koncercie. Impreza była plenerowa i jak tylko znalazłam się w pobliżu, pojawił się ktoś z obsługi i powiedział mi, że dla niepełnosprawnych jest specjalne miejsce. Ulalala! To nie było miejsce, to była cała loża. Prezydent Częstochowy robił sobie przy okazji tego wydarzenia wstęp do kampanii wyborczej, co mnie nieco raziło, ale tą miejscówką dla wózkowiczów zrobił na mnie wrażenie. Nie musiałam się prosić, przepychać i walczyć, żeby coś zobaczyć. Zostałam odnaleziona, usadowiona, czułam się bezpiecznie i komfortowo. Ostatnio byłam tak potraktowana dawno temu we Francji. Europejskie standardy dotarły do Polski. Brawo, Częstochowo!

scena

A sam koncert... przepiękny! Dawno nie brałam udziału w takim widowisku. Mnóstwo artystów, tancerze, choreografia, przeuroczy Skubas, genialny i charyzmatyczny James Morton - którego nie znałam wcześniej, a który dał z siebie wszystko i był prawdziwą gwiazdą wieczoru. Do tego czytane fragmenty prozy Haśki, jej ogromne, powieszone wzdłuż sceny zdjęcie... Miało się wrażenie, że ona tam z nami była... Niezapomniany wieczór i niezwykła atmosfera. Retransmisja w radiu zrobiła na mnie mniejsze wrażenie, tam po prostu trzeba było być!

Po koncercie wróciłam na Jasnogórską, bo zaparkowaliśmy pod Domem Poezji i wiedziałam już, że to był jeden z tych wieczorów, które zostają w sercu i w pamięci na zawsze. Fotorelację autorstwa Aliny znajdziecie na moim fanpage'u.

Gdyby ktoś z Was miał ochotę poczuć klimat Częstochowy i na nowo zgłębić twórczość Poświatowskiej, to w rocznicę jej śmierci (11 października -> czwartek) w Domu Poezji odbędzie się kolejny koncert, nieco bardziej kameralny, ale na pewno wartościowy. Mnie tym razem nie uda się na niego dotrzeć, ale Wam polecam serdecznie :)

 koncert51

poniedziałek, 08 października 2018, blondyn_i_blondyna83

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: Ania, *.internetdsl.tpnet.pl
2018/10/09 09:27:54
Ja też Kocham Częstochowę ale bardziej za Jasną Górę jednak dzięki Tobie zaczynam patrzeć na "moje okolice" inaczej:-) Za co bardzo Dziękuję!
Serdecznie jak zawsze pozdrawiam!
Ania z Krakowa
-
2018/10/22 15:41:14
W Częstochowie jest parę miejsc wartych odwiedzenia, to miasto ma klimat :) Ostatnio na przykład w dzielnicy Północ powstały murale z Poświatowską. Na pewno przy okazji skoczę je zobaczyć. Pozdrawiam :)