Świat książek przeplata się w moim życiu z muzyką i teatrem. Nie jest to jednak kolejny blog z recenzjami - dzielę się tu moimi kulturalnymi inspiracjami i odkryciami, a także emocjami, które chociaż nieuchwytne, można próbować zamknąć w słowie.
środa, 21 czerwca 2017

bodyNa wystawę Body Worlds wybrałam się głównie za sprawą Kasi. I muszę przyznać - było warto. Trochę się obawiałam własnych reakcji na widok tak rozczłonkowanych ludzi, ale okazało się, że zupełnie niepotrzebnie. Wszystkie eksponaty były zaprezentowane z należytym szacunkiem. 

Zobaczenie siebie od środka jest nie tylko fascynujące, ale przede wszystkim pouczające, bo człowiek uświadamia sobie, jak skomplikowanym organizmem zarządza. Taka wystawa jest lepsza niż dziesiątki lekcji biologii. 

Dużo czasu spędziłam przy mózgu, rdzeniu kręgowym i kręgosłupie. Pięknie zaprezentowane zostały też płody na różnym etapie rozwoju i płuca. W sumie - im dalej, tym śmielej spoglądałam w gabloty. Wiem już, jak wygląda kość z osteoporozą i bez, a także jak działają by-passy i jak prezentują się mięśnie u tych, którym one nie zanikają ;) 

Wielkim atutem tej wystawy jest to, że nie jest tylko naukową ekspozycją. Plansze z cytatami i wyjaśnieniami nadają jej wyjątkowy wymiar - filozoficzny. Uświadamiają, że my nie istniejemy bez ciała, a ciało bez nas. Przypominają, że z każdym oddechem zbliżamy się do śmierci, a życie jest prawdziwym cudem i trzeba je szanować. 

Jednym słowem - warto. Eksponaty nie śmierdzą, nie gorszą. Są natomiast świetną lekcją anatomii i troski o swoje ciało. 

Ludzkie ciało to cud sprzeczności. Jest proste, a zarazem złożone, wrażliwe, a jednocześnie wytrzymałe. dr Gunther von Hagen

sobota, 17 czerwca 2017

Wszystko jest możliwe - wmawia się nam od jakiegoś czasu. Mówią o tym media, trenerzy personalni, mówcy, a my powtarzamy jak papugi. Jakbyśmy na własnej skórze nie doświadczyli, że życie ma różne odcienie i niekoniecznie wszystko zależy od nas. A przecież bywa tak, że zmienia się wiatr i pcha nasz życiowy stateczek w zupełnie innym kierunku niż planowaliśmy. 

Czasami trzeba przed samym sobą się przyznać, że nasze marzenia były pomyłką. Oj, to jest takie niepopularne teraz słowo. Pomyłka, błąd, porażka. Zdarza się. Nawet najlepszym. Szlam, bagno albo po prostu - zwykłe gówno. 

I co wtedy? Frustracja, rozpacz i łzy. Tak jest zazwyczaj - tym bardziej że zewsząd słyszymy, że NIEMOŻLIWE NIE ISTNIEJE. 

Tymczasem życie mnie nauczyło, że w takiej sytuacji po pierwsze trzeba stanąć w prawdzie - że może to faktycznie nie była moja droga. Nie to miejsce. Nie ten czas. Nie ten człowiek. Niezależnie od tego, czy chodzi o wymarzoną pracę, związek czy podróż. Po drugie - jeżeli już nie ma pola manewru - trzeba odprawić Mały Pogrzebik i odbyć Małą Żałobę. Podkreślam - małą. Malutką. Przeboleć i odsapnąć, bo nie ma nic smutniejszego niż grzebanie własnych, niespełnionych marzeń. 

A następnie zabrać się za kolejne marzenia - te, które faktycznie warto spełnić :) I nie oglądać się wstecz. Nigdy w życiu. 

marzenia

12:12, blondyn_i_blondyna83 , Blondyna
Link Dodaj komentarz »
piątek, 16 czerwca 2017

michalinaFilm o Michalinie Wisłockiej bardzo mnie wzruszył. Reklamowali go jako film o seksie, tymczasem to jest historia miłości. Taka, że aż wgniata w fotel (a co niektórych w wózek). 

Wypożyczyłam więc sobie jej "Wspomnienia z czasów beztroski" - o tej pierwszej, wielkiej miłości, która tak bardzo pogmatwała jej życie. No i co? Wynudziłam się za wszystkie czasy. Gdyby ta książka miała redaktora, który okroiłby listy i pamiętnik z niepotrzebnych szczegółów, na pewno czytałoby się ją lżej. Lepiej. Milej. I z większym zainteresowaniem. Bo w takiej formie jest to pasjonująca lektura głównie dla rodziny Autorki. 

Doczytałam do końca - i dobrze, bo przy końcówce Wisłocka pisała o wojennej rzeczywistości, co akurat mnie interesuje. Poza tym w książce - poza korespondencją i pamiętnikiem - znalazły się jej komentarze i uwagi do konkretnych sytuacji i te są w tej publikacji najciekawsze. Jest ich jednak niewiele. 

Po tak żmudnej lekturze robię sobie od Wisłockiej przerwę. Ale zapewne skuszę się jeszcze na jej biografię ;)

PS. U mnie ożywczo grzmi i leje. Balkon otwarty. Kocham wiosnę/lato - także w tej wersji :) 

13:50, blondyn_i_blondyna83 , Recenzje
Link Dodaj komentarz »
środa, 14 czerwca 2017

- Przystojny? - dopytuje Elka. 

- Jak się odezwał, to zrobił się przystojny - przyznaję. 

- To działa też w drugą stronę. Niektórzy przystojni jak się odezwą...

- ... to już wcale tacy przystojni nie są!

- Właśnie!

Bo w niektórych przypadkach milczenie naprawdę jest złotem :)

Wróciłam, będą nowe notki!

23:31, blondyn_i_blondyna83 , Blondyna
Link Dodaj komentarz »
piątek, 19 maja 2017

Jestem nakręcona

na pakowanie (właśnie trwa!)

na Noc Muzeów w Warszawie

na Warszawę

na Targi Książki

na PKP! 

na podróżowanie

na moją ukochaną Częstochowę

na granie w planszówki

na śniadania pod czereśnią

na czytanie do późna

na odkładane od dawna lektury

na błękit

i na słońce :) zwłaszcza na słońce!

Dlatego chwilowo mnie tu nie będzie, ale 5 czerwca o 17 zagoszczę w Filii nr 1 biblioteki w Kłobucku (ul. Orzeszkowej 44), gdzie spotkam się z Czytelnikami. Do zobaczenia! :) 

opalanie

Czas na urlop! fot. Ela Kamińska

wtorek, 09 maja 2017

halinaTytuł najnowszej płyty Janusza Radka "Kim ty dla mnie jesteś" jest jak wstęp do intymnej rozmowy. I faktycznie po jej wysłuchaniu ma się wrażenie, jakby uczestniczyło się sekretnych zwierzeniach. Teksty oparte na twórczości Haliny Poświatowskiej są sensualne, intensywne, chciałoby się powiedzieć - mocno ukrwione. 

O utworach, na nowo zaaranżowanych przez Janusza Radka, pisałam już przy okazji relacji z jego koncertu w tyskim Teatrze Małym. Wśród nich są dwa szczególnie mi bliskie - "Nie kocham nikogo" i "Zawołaj mnie po imieniu". Na płycie znalazły się też nowe wersje piosenek "Kiedy umrę kochanie" i "W Twoich doskonałych palcach" - w sumie czternaście piosenek, których słucham w kółko :) Połączenie fortepianu akustycznego, nostalgicznych chórów, syntetycznych i elektronicznych dźwięków daje efekt wędrówki w czasie, łączenia tego, co było i tego, co jest. 

Poezja Haliny Poświatowskiej nie zdążyła się zestarzeć i wciąż jest młoda. Nie nabrała całej tej starczej retoryki dystansu i racjonalności spojrzenia, co szczególnie mnie w niej uwodzi. Mimo ułomności, była pełna potencji. Jej poezja jest drogą samodzielności młodej kobiety, wykształconej i mądrej, czyli bardzo współczesnej. W moich utworach starałem się zawrzeć cząstkę tego jej ogromnego pragnienia życia, miłości, wiedzy i świata, i przekazać jej słowa w atrakcyjnym, nowoczesnym brzmieniu i kompozycji. To trochę połączenie dwóch skrajnych wyobrażeń, ale tak właśnie czuję Poświatowską, jako kobietę skrajną i pełną wewnętrznych sprzeczności, czyli po prostu bardzo ludzką – mówi Janusz Radek.

Dzisiaj 82 urodziny Haśki i premiera płyty "Kim ty dla mnie jesteś". Kto nie lubi czytać poezji, może więc posłuchać i przekonać się, jak wyjątkową osobą była Halina. 

niedziela, 07 maja 2017

Kiedy zdawałam maturę z historii, uczyłam się dat, faktów, nazwisk. Nikt natomiast nie wyjaśniał mi, jak trudna była sytuacja na tych ziemiach, które zmieniały "właścicieli" i przynależność narodową. Nikt nie opowiadał nam, uczniom o skomplikowanych historiach rodzinnych, o tym, jak na ziemiach polskich, już po drugiej wojnie światowej, ścierali się Niemcy i Polacy. 

domtesknotNauczono nas, że wojna się skończyła, ale przecież to nie oznaczało powrotu do dawnego porządku. Piotr Adamczyk w swojej powieści "Dom tęsknot" na przykładzie wrocławskiej kamienicy pokazuje, jak splatały się historie Polaków i Niemców - nawet tych, którzy Polskę na zawsze opuścili. Pozostawili po sobie domy, mieszkania, przedmioty codziennego użytku i dzięki nim jeszcze przez wiele lat byli tutaj, w naszym kraju obecni. 

Narracja prowadzona przez Adamczyka to swego rodzaju gawęda, opowieść głównego bohatera - snuta od dzieciństwa aż po dorosłość. Mamy tu więc szczegółowe opisy pozostawionych przez Niemców przedmiotów, ale też opis mieszkania i sąsiadów, a ci stanowili naprawdę osobliwą grupę polsko-niemiecką. 

Mieszają się więc w tej historii zwyczaje, języki, rytuały i nie ma jasnych ram, poza ramami czasowymi. Bo tłem dorastania Piotrusia są ważne, historyczne wydarzenia, które bezpośrednio wpływają na życie całej rodziny.

Dlatego ta powieść tak przypadła mi do gustu - bo jest w niej nostalgia za tym, co odeszło, ale też dynamika powojennej historii. Każdy mieszkaniec kamienicy to osobna opowieść naznaczona przynależnością narodową i społeczną. 

"Dom tęsknot" to jednak nie tylko typowy, powojenny przekrój społeczny. To uczucia - wzruszenia, rozstania i powroty, to w końcu pierwsza i ostatnia miłość, doświadczenia seksualne i życiowe rozczarowania. Do tego wszystkiego dochodzi szczypta magii - poszukiwanie legendarnego kielicha Lutra - i po prostu od lektury nie można się oderwać. 

Starannie napisana, przemyślana, trochę sentymentalna, pozbawiona jedynych słusznych sądów książka. Polecam! :) 

 Grafika - cytat z "Domu tęsknot", źródło: besty.pl

sobota, 06 maja 2017

radekNa koncert Janusza Radka szłam z duszą na ramieniu - Halina Poświatowska jest mi bardzo bliska, a to jej twórczość wziął na warsztat artysta. Wszystkim znany jest jego utwór "Kiedy umrę kochanie", ale tym razem miało to być coś zupełnie innego - klawisze, elektronika, klimaty dalekie od tej popularnej ballady. 

Co to będzie, co to będzie - rozmyślałam, pełna oczekiwania, ale też sceptycyzmu, który pogłębił się, gdy Janusz Radek i towarzyszący mu Adam Drzewiecki usiedli za organami i założyli na uszy słuchawki. Jestem stałą bywalczynią koncertów poezji śpiewanej, gdzie panuje niemal rodzinna atmosfera, a tu - mur. Słuchawki. 

Okazało się jednak, że nie miałam racji i to nie tylko w kwestii słuchawek. Pomysł Radka na Poświatowską nie jest przypadkowy - to doskonale przemyślany projekt, który powstawał przez dwa lata. Jest w nim Haśkowa wrażliwość, sensualność, namiętność i... doskonale wyczuwalny puls, tak nierówny w przypadku Poetki. Teksty, zwłaszcza te krótkie, są wielokrotnie powtarzane i (zwłaszcza w sali koncertowej) zaczynają tętnić w żyłach słuchaczy, wprowadzają w przyjemny trans, z którego nie chce się wyjść.

Cieszę się, że projekt ten nazywa się Poświatowska/Radek, bo faktycznie Haśka jest jego współautorem - ma się wrażenie, jakby brała udział w procesie powstawania, a nie tylko była autorką tekstów. Chórki (w całości zaśpiewane przez Radka, który potrafi stworzyć sam ze sobą duet damsko-męski) sprawiają, że pomimo bitów i nowoczesnych aranżacji, ma się poczucie nostalgii za czymś, co już minęło, za światem Haśki, który już nigdy nie wróci.

Realia, w jakich żyła Poświatowska, dawno minęły, ale jej utwory są stale czytane i przetwarzane na nowo. Teraz, dzięki tej wyjątkowej oprawie, mają szansę trafić do najmłodszych - może nawet do klubów i dyskotek? Przy niektórych utworach naprawdę ma się ochotę nieco poruszać.

Koncert, który odbył się w tyskim Teatrze Małym, zrobił na mnie ogromne wrażenie. To nie było tylko kilkadziesiąt minut grania, tylko efekt ogromnej, wieloletniej pracy, pasji i zaangażowania. Doceniam talent i charyzmę Artysty, ale przede wszystkim szacunek dla twórczości mojej ukochanej Poetki. Bo tylko ktoś, kto ją dobrze poznał, mógł stworzyć coś takiego. 

Premiera płyty 9 maja

czwartek, 04 maja 2017

W moim pokoju jest kilka kupek nieprzeczytanych książek, z których co jakiś czas wybieram sobie typowe babskie czytadło. Mam wielką słabość do romansów, powieści obyczajowych i psychologicznych. "Ta druga" Joy Fielding, którą zabrałam ze sobą na majówkę, łączy w sobie wszystkie te elementy. 

"Najpierw umiera twoja duma, później zdrowy rozsądek. Wkrótce ginie także twoja dusza" - pisze Joy Fielding o kobietach, które uzależniły się od mężczyzn. Od ich miłości, ale też od ich zainteresowania, stanowczości, czułości. Czasami - od ich siły. Autorka pokazuje, na jak wiele sposobów mężczyźni odbierają kobietom poczucie własnej wartości, prawo do marzeń i własnego zdania. 

Czy jest to książka feministyczna? Tak, jest. Fielding obnaża wprawdzie kobiece słabości - zamiłowanie do przystojnych mężczyzn i ich szerokich ramion. Nie ukrywa, że potrafimy kochać pomimo i to przez długie lata. Nie potępia tego. Daje pełne prawo do babskich sentymentów. Z drugiej jednak strony wyraźnie mówi: odejdź, póki możesz. Jeżeli nie jesteś szanowana, kochana, doceniana - odejdź czym prędzej. Odejdź, jeśli związek zabiera ci radość życia i nie pozwala ci się rozwijać.

Głównym tematem powieści jest zdrada, rozpad małżeństwa, ale pojawia się też anoreksja, samospełniająca się przepowiednia, przemoc domowa i tzw. rodzinna gra pozorów. Wątków jest wiele, ale są idealnie prowadzone, splatają się i sprawiają, że "Tą drugą" czyta się jednym tchem.

serceNie jest to powieść tylko dla tych, którzy musieli poradzić sobie z konkurentką. To lektura dla kobiet, którym zależy na tym, by być pełnią - w życiu i w małżeństwie, które nie godzą się na role drugoplanowe i nie chcą być jedynie tłem dla mężczyzn. Książka Joy Fielding budzi odwagę i przypomina starą prawdę, że dobry związek mogą stworzyć tylko ci, którzy czują się spełnieni. Żeby coś budować, trzeba inwestować w siebie i stale czerpać z zewnątrz - z pasji, satysfakcjonującej pracy, zainteresowań, z czegoś, co sprawia, że jesteśmy szczęśliwi i chcemy się tym szczęściem dzielić z innymi. Inaczej, prędzej czy później, wypalimy się i będziemy trwać w czymś, co tylko przypomina miłość, a jest po prostu przyzwyczajeniem. 

Fielding pokazuje proste schematy, tak proste, że aż trudno uwierzyć w ich powszechność i powtarzalność. Jestem jednak pewna, że wiele mężatek, czytając tę powieść, zastanowi się nad swoim związkiem, jego kondycją i dalszym rozwojem. Bo zdrada dotyka wielu par. I zazwyczaj składa się na nią mnóstwo czynników, które łatwo przegapić lub zlekceważyć. 

sobota, 29 kwietnia 2017

Planujemy z dziewczynami wycieczkę do Warszawy. Pierwszy dzień - Targi Książki. 

- A co robimy w niedzielę? Muzeum Powstania Warszawskiego, Muzeum Żydów, Muzeum Chopina, Centrum Nauki Kopernik, a może Łazienki...? Jakieś propozycje?

- Ja to bym pojechała pod siedzibę TVN-u łapać gwiazdy. 

- A ja na Powązki. 

:D

Jak widać program będzie urozmaicony ;)

warszawa

 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 10
Tagi