Świat książek przeplata się w moim życiu z muzyką i teatrem. Nie jest to jednak kolejny blog z recenzjami - dzielę się tu moimi kulturalnymi inspiracjami i odkryciami, a także emocjami, które chociaż nieuchwytne, można próbować zamknąć w słowie.
piątek, 19 maja 2017

Jestem nakręcona

na pakowanie (właśnie trwa!)

na Noc Muzeów w Warszawie

na Warszawę

na Targi Książki

na PKP! 

na podróżowanie

na moją ukochaną Częstochowę

na granie w planszówki

na śniadania pod czereśnią

na czytanie do późna

na odkładane od dawna lektury

na błękit

i na słońce :) zwłaszcza na słońce!

Dlatego chwilowo mnie tu nie będzie, ale 5 czerwca o 17 zagoszczę w Filii nr 1 biblioteki w Kłobucku (ul. Orzeszkowej 44), gdzie spotkam się z Czytelnikami. Do zobaczenia! :) 

opalanie

Czas na urlop! fot. Ela Kamińska

wtorek, 09 maja 2017

halinaTytuł najnowszej płyty Janusza Radka "Kim ty dla mnie jesteś" jest jak wstęp do intymnej rozmowy. I faktycznie po jej wysłuchaniu ma się wrażenie, jakby uczestniczyło się sekretnych zwierzeniach. Teksty oparte na twórczości Haliny Poświatowskiej są sensualne, intensywne, chciałoby się powiedzieć - mocno ukrwione. 

O utworach, na nowo zaaranżowanych przez Janusza Radka, pisałam już przy okazji relacji z jego koncertu w tyskim Teatrze Małym. Wśród nich są dwa szczególnie mi bliskie - "Nie kocham nikogo" i "Zawołaj mnie po imieniu". Na płycie znalazły się też nowe wersje piosenek "Kiedy umrę kochanie" i "W Twoich doskonałych palcach" - w sumie czternaście piosenek, których słucham w kółko :) Połączenie fortepianu akustycznego, nostalgicznych chórów, syntetycznych i elektronicznych dźwięków daje efekt wędrówki w czasie, łączenia tego, co było i tego, co jest. 

Poezja Haliny Poświatowskiej nie zdążyła się zestarzeć i wciąż jest młoda. Nie nabrała całej tej starczej retoryki dystansu i racjonalności spojrzenia, co szczególnie mnie w niej uwodzi. Mimo ułomności, była pełna potencji. Jej poezja jest drogą samodzielności młodej kobiety, wykształconej i mądrej, czyli bardzo współczesnej. W moich utworach starałem się zawrzeć cząstkę tego jej ogromnego pragnienia życia, miłości, wiedzy i świata, i przekazać jej słowa w atrakcyjnym, nowoczesnym brzmieniu i kompozycji. To trochę połączenie dwóch skrajnych wyobrażeń, ale tak właśnie czuję Poświatowską, jako kobietę skrajną i pełną wewnętrznych sprzeczności, czyli po prostu bardzo ludzką – mówi Janusz Radek.

Dzisiaj 82 urodziny Haśki i premiera płyty "Kim ty dla mnie jesteś". Kto nie lubi czytać poezji, może więc posłuchać i przekonać się, jak wyjątkową osobą była Halina. 

niedziela, 07 maja 2017

Kiedy zdawałam maturę z historii, uczyłam się dat, faktów, nazwisk. Nikt natomiast nie wyjaśniał mi, jak trudna była sytuacja na tych ziemiach, które zmieniały "właścicieli" i przynależność narodową. Nikt nie opowiadał nam, uczniom o skomplikowanych historiach rodzinnych, o tym, jak na ziemiach polskich, już po drugiej wojnie światowej, ścierali się Niemcy i Polacy. 

domtesknotNauczono nas, że wojna się skończyła, ale przecież to nie oznaczało powrotu do dawnego porządku. Piotr Adamczyk w swojej powieści "Dom tęsknot" na przykładzie wrocławskiej kamienicy pokazuje, jak splatały się historie Polaków i Niemców - nawet tych, którzy Polskę na zawsze opuścili. Pozostawili po sobie domy, mieszkania, przedmioty codziennego użytku i dzięki nim jeszcze przez wiele lat byli tutaj, w naszym kraju obecni. 

Narracja prowadzona przez Adamczyka to swego rodzaju gawęda, opowieść głównego bohatera - snuta od dzieciństwa aż po dorosłość. Mamy tu więc szczegółowe opisy pozostawionych przez Niemców przedmiotów, ale też opis mieszkania i sąsiadów, a ci stanowili naprawdę osobliwą grupę polsko-niemiecką. 

Mieszają się więc w tej historii zwyczaje, języki, rytuały i nie ma jasnych ram, poza ramami czasowymi. Bo tłem dorastania Piotrusia są ważne, historyczne wydarzenia, które bezpośrednio wpływają na życie całej rodziny.

Dlatego ta powieść tak przypadła mi do gustu - bo jest w niej nostalgia za tym, co odeszło, ale też dynamika powojennej historii. Każdy mieszkaniec kamienicy to osobna opowieść naznaczona przynależnością narodową i społeczną. 

"Dom tęsknot" to jednak nie tylko typowy, powojenny przekrój społeczny. To uczucia - wzruszenia, rozstania i powroty, to w końcu pierwsza i ostatnia miłość, doświadczenia seksualne i życiowe rozczarowania. Do tego wszystkiego dochodzi szczypta magii - poszukiwanie legendarnego kielicha Lutra - i po prostu od lektury nie można się oderwać. 

Starannie napisana, przemyślana, trochę sentymentalna, pozbawiona jedynych słusznych sądów książka. Polecam! :) 

 Grafika - cytat z "Domu tęsknot", źródło: besty.pl

sobota, 06 maja 2017

radekNa koncert Janusza Radka szłam z duszą na ramieniu - Halina Poświatowska jest mi bardzo bliska, a to jej twórczość wziął na warsztat artysta. Wszystkim znany jest jego utwór "Kiedy umrę kochanie", ale tym razem miało to być coś zupełnie innego - klawisze, elektronika, klimaty dalekie od tej popularnej ballady. 

Co to będzie, co to będzie - rozmyślałam, pełna oczekiwania, ale też sceptycyzmu, który pogłębił się, gdy Janusz Radek i towarzyszący mu Adam Drzewiecki usiedli za organami i założyli na uszy słuchawki. Jestem stałą bywalczynią koncertów poezji śpiewanej, gdzie panuje niemal rodzinna atmosfera, a tu - mur. Słuchawki. 

Okazało się jednak, że nie miałam racji i to nie tylko w kwestii słuchawek. Pomysł Radka na Poświatowską nie jest przypadkowy - to doskonale przemyślany projekt, który powstawał przez dwa lata. Jest w nim Haśkowa wrażliwość, sensualność, namiętność i... doskonale wyczuwalny puls, tak nierówny w przypadku Poetki. Teksty, zwłaszcza te krótkie, są wielokrotnie powtarzane i (zwłaszcza w sali koncertowej) zaczynają tętnić w żyłach słuchaczy, wprowadzają w przyjemny trans, z którego nie chce się wyjść.

Cieszę się, że projekt ten nazywa się Poświatowska/Radek, bo faktycznie Haśka jest jego współautorem - ma się wrażenie, jakby brała udział w procesie powstawania, a nie tylko była autorką tekstów. Chórki (w całości zaśpiewane przez Radka, który potrafi stworzyć sam ze sobą duet damsko-męski) sprawiają, że pomimo bitów i nowoczesnych aranżacji, ma się poczucie nostalgii za czymś, co już minęło, za światem Haśki, który już nigdy nie wróci.

Realia, w jakich żyła Poświatowska, dawno minęły, ale jej utwory są stale czytane i przetwarzane na nowo. Teraz, dzięki tej wyjątkowej oprawie, mają szansę trafić do najmłodszych - może nawet do klubów i dyskotek? Przy niektórych utworach naprawdę ma się ochotę nieco poruszać.

Koncert, który odbył się w tyskim Teatrze Małym, zrobił na mnie ogromne wrażenie. To nie było tylko kilkadziesiąt minut grania, tylko efekt ogromnej, wieloletniej pracy, pasji i zaangażowania. Doceniam talent i charyzmę Artysty, ale przede wszystkim szacunek dla twórczości mojej ukochanej Poetki. Bo tylko ktoś, kto ją dobrze poznał, mógł stworzyć coś takiego. 

Premiera płyty 9 maja

czwartek, 04 maja 2017

W moim pokoju jest kilka kupek nieprzeczytanych książek, z których co jakiś czas wybieram sobie typowe babskie czytadło. Mam wielką słabość do romansów, powieści obyczajowych i psychologicznych. "Ta druga" Joy Fielding, którą zabrałam ze sobą na majówkę, łączy w sobie wszystkie te elementy. 

"Najpierw umiera twoja duma, później zdrowy rozsądek. Wkrótce ginie także twoja dusza" - pisze Joy Fielding o kobietach, które uzależniły się od mężczyzn. Od ich miłości, ale też od ich zainteresowania, stanowczości, czułości. Czasami - od ich siły. Autorka pokazuje, na jak wiele sposobów mężczyźni odbierają kobietom poczucie własnej wartości, prawo do marzeń i własnego zdania. 

Czy jest to książka feministyczna? Tak, jest. Fielding obnaża wprawdzie kobiece słabości - zamiłowanie do przystojnych mężczyzn i ich szerokich ramion. Nie ukrywa, że potrafimy kochać pomimo i to przez długie lata. Nie potępia tego. Daje pełne prawo do babskich sentymentów. Z drugiej jednak strony wyraźnie mówi: odejdź, póki możesz. Jeżeli nie jesteś szanowana, kochana, doceniana - odejdź czym prędzej. Odejdź, jeśli związek zabiera ci radość życia i nie pozwala ci się rozwijać.

Głównym tematem powieści jest zdrada, rozpad małżeństwa, ale pojawia się też anoreksja, samospełniająca się przepowiednia, przemoc domowa i tzw. rodzinna gra pozorów. Wątków jest wiele, ale są idealnie prowadzone, splatają się i sprawiają, że "Tą drugą" czyta się jednym tchem.

serceNie jest to powieść tylko dla tych, którzy musieli poradzić sobie z konkurentką. To lektura dla kobiet, którym zależy na tym, by być pełnią - w życiu i w małżeństwie, które nie godzą się na role drugoplanowe i nie chcą być jedynie tłem dla mężczyzn. Książka Joy Fielding budzi odwagę i przypomina starą prawdę, że dobry związek mogą stworzyć tylko ci, którzy czują się spełnieni. Żeby coś budować, trzeba inwestować w siebie i stale czerpać z zewnątrz - z pasji, satysfakcjonującej pracy, zainteresowań, z czegoś, co sprawia, że jesteśmy szczęśliwi i chcemy się tym szczęściem dzielić z innymi. Inaczej, prędzej czy później, wypalimy się i będziemy trwać w czymś, co tylko przypomina miłość, a jest po prostu przyzwyczajeniem. 

Fielding pokazuje proste schematy, tak proste, że aż trudno uwierzyć w ich powszechność i powtarzalność. Jestem jednak pewna, że wiele mężatek, czytając tę powieść, zastanowi się nad swoim związkiem, jego kondycją i dalszym rozwojem. Bo zdrada dotyka wielu par. I zazwyczaj składa się na nią mnóstwo czynników, które łatwo przegapić lub zlekceważyć. 

Tagi