Świat książek przeplata się w moim życiu z muzyką i teatrem. Nie jest to jednak kolejny blog z recenzjami - dzielę się tu moimi kulturalnymi inspiracjami i odkryciami, a także emocjami, które chociaż nieuchwytne, można próbować zamknąć w słowie.
niedziela, 31 lipca 2016

"Zdążyć przed Panem Bogiem" znają wszyscy, bo to (chyba nadal?) lektura szkolna. Jakiś czas temu czytałam też "Król kier znów na wylocie". Dlatego skusiłam się na "Reporterkę" - książkę o Hannie Krall. Myślałam, że to będzie typowy wywiad-rzeka, sentymentalna rozmowa o minionych czasach. Tymczasem książka Jacka Antczaka to kompilacja różnych wypowiedzi Hanny Krall, uzupełniona i ułożona tematycznie - świetny materiał dla osób, którą są lub chcą zostać reporterami. 

Ja ani nie jestem, ani nie będę reporterem, więc momentami trochę się przy tej lekturze nudziłam. Ale tylko momentami - bo sporo w tej książce niewiarygodnych historii, pięknych refleksji i prawdziwej, życiowej pasji. Hanna Krall opowiada o tym, jak zmieniała się ona i jej pisarstwo. Nie robi prywatnych wycieczek, nie opowiada swojego życiorysu - raczej wyjawia tajniki zawodu, który wykonuje i daje wskazówki. Warto poczytać o jej spotkaniach z Markiem Edelmanem i innymi, niezwykłymi ludźmi, o niewiarygodnych zbiegach okoliczności i o tym, że nic tak naprawdę nie jest przypadkiem.

"Reporterkę" miałam przyjemność czytać w takich, przemiłych okolicznościach przyrody :)

reporterka

Czytałam ją też nocą w ogrodzie i dzięki temu zaliczyłam spotkanie z lisem ;) Na szczęście lis był bardziej przerażony niż ja i szybko uciekł :D

piątek, 29 lipca 2016

siedleckaTa książka nie jest ani miła, ani przyjemna, ale na pewno warta przeczytania. Znajdziemy w niej okrucieństwo, przemoc, naturalistyczne opisy, smutne (a jakże trafne) spostrzeżenia dotyczące małych polskich miasteczek. Autorka obnaża wszystkie, wstydliwe ludzkie wady i grzechy, ale robi to tonem spokojnym i rzeczowym, jakby snuła gawędę przy ognisku. 

Nieraz odwracałam wzrok od kartek tej powieści, z trudem przebrnęłam przez fragment, w którym opisana została postrzelona, ciężarna sarna poćwiartowana na mięso. Dziecko bez twarzy też nie napawa optymizmem, podobnie jak samobójcza śmierć przez powieszenie. 

Jest w tej książce mrocznie, jak w sennym koszmarze. Zresztą na końcu faktycznie trudno oddzielić jawę od snu. Stron niewiele, ale przekaz mocny. Polecam. 

23:36, blondyn_i_blondyna83 , Recenzje
Link Dodaj komentarz »

Ostatnie dwa tygodnie spędziłam na wsi, w naszym domu zwanym Ruinką, który wieczorami zamieniał się w Dom Pracy Twórczej. Ja pisałam kolejną książkę, a Tata wykonywał takie cudeńka:

model

Jeżeli chodzi o książkę, to mój nowy asystent Morus (zwany też Muńkiem i Morisem) stwierdził, że jest ok, tylko trochę za mało w niej kotów, więc jeszcze dopisuję ;)

morus

czwartek, 28 lipca 2016

Historia "flagi" jest już nieco przestarzała, bo z czerwca, ale nie mogę jej tu pominąć ;)

Gdy tylko nadeszła wiosna, zaczęłam czytać nad jeziorem. Wiecie - opalanie, czytanie, piękne widoki - jak na wakacjach. 

papry

Tej soboty wybrałam się też na małą przejażdżkę - objechałam sporą część parku, a następnie wjechałam na promenadę. Wiatr wiał mi we włosach, było pięknie i wzniośle, dopóki nie spostrzegłam kątem oka, że z boku coś mi powiewa.

To nie była flaga.

To było długie i czarne.

To były moje rajstopy.

!!!

Były zawieszone na wózku i zapomniałam je zdjąć przed wyjściem z domu. Powiewały pięknie i malowniczo, zwłaszcza, gdy nabierałam prędkości. Na szczęście były to TYLKO rajstopy, a nie np. bielizna, co przy moim roztargnieniu było całkiem możliwe. 

Do domu wracałam opłotkami. Teraz przed wyjściem zawsze sprawdzam, czy nie mam na wózku jakiejś "flagi" ;) Człowiek jednak uczy się na błędach - co się najadłam wstydu, to moje ;)

niedziela, 10 lipca 2016

Właśnie przed chwilą przyszła ta wiadomość, na którą czekałam z drżeniem serca :) 

"Cykor" się sprzedaje.

"Cykor" się sprzedaje :D

"Cykor" się sprzedaje i podoba! 

Tak bardzo się cieszę i dziękuję Wam - Czytelnikom - za zaufanie i zainteresowanie :) Miło pisać, jak wiadomo, że ktoś czyta!

Wracam więc do pisania, a Was zostawiam z Hiszpanem, z którym ostatnio pisze mi się najlepiej :)

13:33, blondyn_i_blondyna83 , Moja twórczość
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 03 lipca 2016

Nie samą książką żyje człowiek, zwłaszcza, gdy mieszka nad jeziorem ;) Kiedy tylko robi się gorąco - korzystam ze świeżo zrobionej trasy dookoła Paprocan - i pobijam coraz to nowe rekordy (mam naprawdę szybki wózek :P). Zdarza się, że w czasie objazdu spotykam jedną osobę kilka razy (zazwyczaj są to rowerzyści, którzy robią parę okrążeń). Ostatnio jeden z nich woła do mnie:

- Niezłe tempo! Niezłe tempo!

Poczułam się jak jakiś Forrest Gump ;) Jak prawdziwy sportowiec :P Jak trenujący zawodnik i niezłomny biegacz ;) Po prostu miłe to było, co tu będę dużo pisać ;) To lato zatem będzie pod znakiem treningów :D

Tagi