Świat książek przeplata się w moim życiu z muzyką i teatrem. Nie jest to jednak kolejny blog z recenzjami - dzielę się tu moimi kulturalnymi inspiracjami i odkryciami, a także emocjami, które chociaż nieuchwytne, można próbować zamknąć w słowie.
poniedziałek, 10 lipca 2017

Po przyjeździe z urlopu czekały na mnie dwie niespodzianki - przesyłka z klamrami do włosów od Cioci Moniki i paczuszka od Pani Marty z jazzową płytą Artura Dutkiewicza (polecam!). Coś dla ducha, coś dla ciała ;) Wielka to dla mnie radość, bo uwielbiam niespodzianki w każdej postaci. 

Z niecierpliwością wyglądałam więc dawno zapowiedzianej niespodzianki Marka. A wiadomo, że czekanie na niespodziankę jest prawie tak samo przyjemne jak sama niespodzianka :) Bardzo byłam ciekawa, o co chodzi, bo Marek powiedział, że niespodzianka stoi u niego na półce i czeka na odpowiednie okoliczności (!). 

Po takiej zapowiedzi moja wyobraźnia szalała :) Cóż to może być?

feelWszystko wyjaśniło się pewnego czerwcowego wieczoru. Tego dnia Marek od rana mnie przekonywał, że musimy się zobaczyć, chociaż ja miałam dosyć napięty plan, po pracy ćwiczyłam, porządkowałam szafę, wałęsałam się po domu w dresie i byłam bardzo niewyjściowa. Ale moja kobieca intuicja (nieco zmotywowana SMS-ami Marka) podpowiedziała mi, że nie mogę zawieść, ogarnęłam się więc, porzuciłam szafę i poszłam nad jezioro, gdzie czekał na mnie Marek z... Piotrkiem Kupichą :)

Marek jest autorem projektu okładki najnowszej płyty zespołu Feel "The best" - w ramach niespodzianki otrzymałam ją wraz z bonusem, czyli spacerem z jednym z najpopularniejszych wokalistów w kraju ;)

Przyznam, że dotychczas nikt jeszcze nie sprowadził dla mnie na Papry żadnego artysty tylko po to, by podpisał mi się na płycie :D Pomysł był naprawdę mocny, wykonanie perfekcyjne, a spotkanie bardzo sympatyczne. Porozmawialiśmy sobie z Piotrem o tekstach, o jego słynnych pomarańczach w szklance, o popularności, pudelku i fankach, zjedliśmy lody, pospacerowaliśmy, wmówiliśmy jakimś paniom, że Piotr to nie Piotr (tylko podobny!) i przeszliśmy się po molo. W międzyczasie nauczyłam Piotra, jak i dlaczego asekuruje się osoby na wózkach na pochyłościach, mój pies wykąpał się tysiąc razy i wytarzał w czymś śmierdzącym (a jakże!), zrobiliśmy reklamę Paprocanom i Tychom, a także wykonaliśmy kilka selfie ;) To był po prostu miły wieczór :)kupicha

Piotrek okazał się fajnym chłopakiem z sąsiedztwa :) Można z nim pogadać o wszystkim. Do dzisiaj jestem pod wrażeniem, że chciało mu się fatygować, tym bardziej że czasu w nadmiarze nie ma i cały czas jest w trasie. Cieszę się też, że mu się u nas spodobało - na drugi dzień przyjechał nad jezioro z synami :) Możemy więc uznać, że dla niego to była prawdziwa wycieczka krajoznawcza ;)

Marek został oficjalnie mistrzem niespodzianek :) Myślę, że trudno będzie komuś go przebić. Tym bardziej, że kontynuacją niespodzianki było zaproszenie na koncert, ale to już zupełnie inna historia ;)

selfie

Dziękuję! :)

Dużo dobrych chwil

wieczornych przechadzek nad jeziorem

drzemek z Łaciem

spacerów z Egonem

miłych spotkań

lodów na Paprach

pysznych owoców

wypraw i planów

tekstów do poprawiania

pracy

nauki

możliwości

i chęci do działania :)

Dlatego chwilowo mnie tu nie ma. Ale poprawię się, obiecuję :)

papry

fot. Marek Grela

00:41, blondyn_i_blondyna83 , Blondyna
Link Dodaj komentarz »
Tagi