Świat książek przeplata się w moim życiu z muzyką i teatrem. Nie jest to jednak kolejny blog z recenzjami - dzielę się tu moimi kulturalnymi inspiracjami i odkryciami, a także emocjami, które chociaż nieuchwytne, można próbować zamknąć w słowie.
piątek, 22 kwietnia 2016

Wchodzę wczoraj na fejsa, a tam wiadomość od mojego nowego znajomego: "Zostaw te ciastka". Odpisuję więc, zachowując pokerową twarz i udając, że nie mam pojęcia, o czym on mówi: "Jakie ciastka?". Na co dostaję odpowiedź: "Ty wiesz". 

Hahahahahaha. No, jasne, że wiem. Ale skąd on wie, że ja najbardziej na świecie (poza książkami) kocham ciastka?! :D

ciasteczko

00:44, blondyn_i_blondyna83 , Blondyna
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 17 kwietnia 2016

Od dwóch tygodni cieszę się "Cykorem" - to znaczy chwilowo nie posiadam ani pół egzemplarza, bo te, które otrzymałam, powędrowały w świat, ale radość pozostała - tym bardziej, że pojawiają się pierwsze opinie i są one bardzo przychylne :) 

"Cykor" jest przepięknie wydany - ma twardą, miłą w dotyku okładkę i prześliczne ilustracje Marty Kurczewskiej. Wszyscy pytają, skąd wzięłam taką ilustratorkę - to nie ja, to Wydawnictwo Literatura! Najciekawsze jest to, że nie znam Pani Marty, nie konsultowałyśmy się, a obrazki są takie, jakby Pani Marta doskonale znała mnie i moje zwierzaki - także te, które zaginęły albo zmarły dawno temu. Magia! 

cykor

Jestem ogromnie wdzięczna Wydawnictwu Literatura, które włożyło w "Cykora" sporo pracy i zaangażowania. Ukłony należą się Pani Redaktor Wiesławie Jędrzejczykowej, która przyjęła "Cykora" pod swoje opiekuńcze skrzydła, a także Paniom korektorkom i redaktorkom, które wielokrotnie go sprawdzały i poprawiały zanim ujrzał światło dzienne. Współpraca z taką drużyną to sama przyjemność :)

Dziękuję też Pani Profesor Heskiej-Kwaśniewicz, która jako pierwsza uwierzyła w "Cykora".  

cykor2

Wiele osób pytało mnie, gdzie książeczkę można kupić. Jest dostępna:

- w internetowym sklepie Wydawnictwa Literatura

- w Empiku (ale raczej nie mają go na półkach, pewnie trzeba zamawiać)

- w księgarniach internetowych (Gandalf, Merlin)

- w krakowskiej Księgarni Naukowej

ksiegarnianaukowa

fot. Joanna Darda-Gramatyka

Będzie też dostępny u mnie (z autografem, z dedykacją, z odciskiem łapy Łatka, z czym Czytelnik sobie zażyczy ;) i w kiosku mojej Mamy, ale w związku z tym, że miałam ostatnio mało czasu, jeszcze tego nie ogarnęłam. Ogarnę i dam znać, obiecuję :) Tymczasem dziękuję za tak duże zainteresowanie - dodajecie mi skrzydeł!

sobota, 16 kwietnia 2016

Pomysł na tego bloga zrodził się w lutym, kiedy to spontanicznie, w miłym towarzystwie, wybrałam się na spotkanie autorskie Michała Rusinka. Na Brackiej padał śnieg, a ja siedziałam w krakowskim Matrasie, oglądałam wyklejanki Szymborskiej wiszące na ścianach i myślałam sobie, że oto dotykam historii - bo wspomnienia Rusinka, opowiadane przez niego anegdoty i spisane historie to bezcenne pamiątki, które pozostały po Noblistce.

rusinek

Z Michałem Rusinkiem, luty 2016

fot. Magdalena Emka Borucka

Wtedy też stwierdziłam, że po raz kolejny w moim życiu mam apetyt na literaturę - na czytanie, pisanie i recenzowanie książek. Wróciłam do punktu wyjścia - do mojego dzieciństwa, gdy zachłannie pochłaniałam kolejne, podsuwane przez moją Mamę powieści. Potem było liceum - czas wytężonej nauki, pięknych przyjaźni i fantastycznych przygód, później studia i stosy lektur nakazanych, a następnie era Igora - mojego psa asystującego, który zrewolucjonizował całe moje życie, dzięki któremu stałam się autorką.

A teraz znowu - pasja i potrzeba czytania, a także dzielenia się tym wszystkim, co z literatury czerpię - cytatami, przemyśleniami i inspiracjami. Bo to literatura mnie kształtuje, zachęca do poszukiwań, do zmian, do działania, a jej okruchy znajduję też w ukochanym teatrze i w poezji śpiewanej. 

Będzie więc to subiektywny blog o książkach, ale też o szeroko pojętej kulturze. I o mnie. Bo jeśli bloguje się od kilku dobrych lat, to trudno przestać ;)

poniedziałek, 04 kwietnia 2016

Są takie chwile w życiu każdego człowieka, które chciałoby się zamknąć w pudełku po to, by czasami do nich wracać. Nieuchwytne i nie do powtórzenia, jednorazowe i dlatego tak cenne. 

Taka była wczorajsza niedziela - mocno błękitna, o zapachu wiosny, wypełniona szumem rozmów i odgłosem tramwajów, które leniwie toczą się po katowickim Rynku. 

Potem Teatr Korez, przytulny i oswojony, Kolega Mela Gibsona i wystawa - bo od niedawna przy Korezie działa sala ekspozycyjna, zaskakująco przestronna. Fantastycznie było znowu tam być, spotkać korezową ekipę, pogadać z Mrówką!

W drodze powrotnej pokazywałam dziewczynom, gdzie mieszkają bohaterowie mojej kolejnej powieści. Zaglądałyśmy w okna kamienic, podziwiałyśmy narożne balkony i misterne zdobienia, które łatwo przegapić, jeżeli nie ma się w zwyczaju patrzeć w niebo. 

A potem... bardzo prozaicznie utknęłyśmy na przystanku w oczekiwaniu na autobus :P Ale to już zupełnie inna historia ;)

ligon

Selfie z Ligoniem w drodze do teatru :) 

22:11, blondyn_i_blondyna83
Link Dodaj komentarz »
1 ... 11
 
Tagi