Świat książek przeplata się w moim życiu z muzyką i teatrem. Nie jest to jednak kolejny blog z recenzjami - dzielę się tu moimi kulturalnymi inspiracjami i odkryciami, a także emocjami, które chociaż nieuchwytne, można próbować zamknąć w słowie.

Blondyna

środa, 15 listopada 2017

ilustrisZdarzają się takie poniedziałki, które odmieniają wszystko. Kiedyś już o tym pisałam - zmiana dekoracji. Dawniej mnie to przerażało - teraz przyjmuję to ze spokojem. Wszystko dobre i wszystko złe. Wszystkie odejścia i wszystkie powroty. Wszystkie zamknięte drzwi i obiecujące możliwości. 

Po prostu czasami zdarza się taki surrealistyczny poniedziałek, który jest jak przetarcie szyby. Nagle wszystko staje się jasne - co jest ważne, a co nie, którędy dalej pójść i jakie podjąć decyzje, o co się można wściekać, a o co nie warto. Co dalej robić. Kogo nazywać przyjacielem. 

Takie poniedziałki dają pewność, że nie można być pewnym, bo "pewność niepewna". Jedyne co można zrobić, to kochać. Póki czas. 

fot. ilustris.pl

23:17, blondyn_i_blondyna83 , Blondyna
Link Dodaj komentarz »
sobota, 04 listopada 2017

W ostatnich miesiącach wpadłam w jakąś dziurę czasową i mentalnie nadal jestem na czerwcu. Tymczasem świat gna i wymaga podejmowania coraz to nowych aktywności - ani się obejrzę, a trzeba będzie szykować choinkę. Mój ukochany kalendarz ma coraz mniej kartek do zapisania, a wydaje mi się, że dopiero go kupiłam i otworzyłam na pierwszej stronie. 

Bardzo dużo pracuję i miałam chwilowe problemy z oczami, które odmówiły czytania czarnych znaczków na białym tle, przynajmniej w takich ilościach, jakie im serwowałam. Musiałam więc trochę odpocząć od komputera.

Mój pokój systematycznie zamienia się w mały składzik z książkami - walczą z nimi szminki i błyszczyki, które mam po prostu wszędzie, ale książki są cały czas na prowadzeniu. Czytam Jandę i Pawlikowską na zmianę, czasami wsiąkając w jakiś film, o którym piszą. Jeśli dodamy do tego fakt, że sezon teatralny mamy w pełni, to od razu widać, że jestem bardzo zajęta ;)

jesien

Co jeszcze robiłam, gdy mnie tutaj nie było? Zaliczyłam wakacyjny kurs rosyjskiego, przekonałam się, że nadal jestem rybą w wodzie, zrujnowałam auto mojego kuzyna (Tobiasz, wybacz), dowiedziałam się, że męski zarost pielęgnuje się przy pomocy węgla z Bieszczad (!!), zachwycałam się jesienią, biegałam po Katowicach, doświadczałam i porządkowałam moją bardzo zabałaganioną czasoprzestrzeń. 

I zrozumiałam, że choćby mi oczy wypadały, muszę pisać. Chcę pisać. Niezależnie od tego, ile spadnie na mnie obowiązków. Zrobiłam więc plan notek na bloga i odkopuję moje pomysły na książki. To nie jest czas na postanowienia noworoczne, ale staroroczne - owszem ;) A na pisanie to najlepsza pora roku. Może więc się uda. 

00:30, blondyn_i_blondyna83 , Blondyna
Link Dodaj komentarz »
środa, 06 września 2017

ilustrisWszystko zaczęło się od odkurzacza. Potem zepsuł się podnośnik i tego samego dnia przebiłam oponę w wózku. W sumie w ostatnich dwóch tygodniach zdarzyło mi się to trzy razy. Następnie odpadła rura wydechowa w aucie i wyleciał halogen z sufitu w przedpokoju. W niedzielę padł piekarnik, w poniedziałek obudziłam się z bolącym gardłem, wczoraj wywaliło nam korki, a dzisiaj samochód zaświecił diodami i ponownie wylądował u mechanika. 

Wiem, trudno w to uwierzyć. Ale to się chyba nazywa prawo serii. Pytanie tylko, czy to już koniec? Jestem ostrożna, patrzę pod koła, leczę gardło, kicham i na zapas kupiłam cały karton dętek oraz opon. 

Damy radę. Przecież jeszcze tylko pół roku i znowu będzie wiosna :)

fot. ilustris.pl

16:48, blondyn_i_blondyna83 , Blondyna
Link Dodaj komentarz »
piątek, 18 sierpnia 2017

Kupiłam sobie sportowy stanik do biegania. To się nazywa wizualizacja ;)

Tymczasem jednak, w oczekiwaniu aż stanik zadziała ;), nabyłam nowe akumulatory do wózka i ostatnio buszowałam na wsi. Mój dzienny rekord to 14 km w kółkach. Lato, lato, nie odchodź! 

wies

Na jednym z moich ulubionych wiejskich szlaków :)

poniedziałek, 10 lipca 2017

Dużo dobrych chwil

wieczornych przechadzek nad jeziorem

drzemek z Łaciem

spacerów z Egonem

miłych spotkań

lodów na Paprach

pysznych owoców

wypraw i planów

tekstów do poprawiania

pracy

nauki

możliwości

i chęci do działania :)

Dlatego chwilowo mnie tu nie ma. Ale poprawię się, obiecuję :)

papry

fot. Marek Grela

00:41, blondyn_i_blondyna83 , Blondyna
Link Dodaj komentarz »
piątek, 30 czerwca 2017

Próbowałam zachować jako taką chronologię na tym blogu, ale dzieje się tak wiele, że nie nadążam ;) Tymczasem są takie sytuacje i wydarzenia, które trzeba opisywać na bieżąco. Na przykład pożegnanie Elki. 

elaElka współpracowała ze mną rok, a teraz wyrusza w świat spełniać marzenia :) Powiem Wam, że to bardzo ożywcze spędzać czas z młodzieżą, która stoi u progu dorosłości i wie, że ma przed sobą wszystko. 

Przy Elce mentalnie odmłodniałam, ale przede wszystkim poznałam szkolne realia, slang, zwyczaje. Myślę, że zaowocuje to w jakiejś mojej książce :) Szkoda by było zmarnować taki materiał, a zbierałam go mimowolnie przez ostatnie 12 miesięcy. 

Elka pomagała mi na co dzień, pojechała też ze mną do Warszawy i na wieś. Wielokrotnie wykazała się dojrzałością i otwartością, bo nie jest łatwo (zwłaszcza w wieku 18 lat) opiekować się kimś tak chorym jak ja. 

Szacun, Elka :) Trzymam kciuki za wszystkie Twoje marzenia, mocno wierzę, że się spełnią i dziękuję za ten dobry, wspólny czas - za przygody teatralne i kulinarne, wyprawy (z krzesełkiem i bez), za malowanie paznokci, wszystkie szalone sesje zdjęciowe, wiejskie wycieczki, za sprawdzanie, czy żyję ;), wspólne sprzątanie (zwłaszcza nocne), za zaangażowanie, cierpliwość, no i za niezapomnianą walkę z owadami w lesie :P Będziemy tęsknić - ja i Twój przyjaciel Eguś też :) 

Tagi: młodzież
13:37, blondyn_i_blondyna83 , Blondyna
Link Dodaj komentarz »
sobota, 17 czerwca 2017

Wszystko jest możliwe - wmawia się nam od jakiegoś czasu. Mówią o tym media, trenerzy personalni, mówcy, a my powtarzamy jak papugi. Jakbyśmy na własnej skórze nie doświadczyli, że życie ma różne odcienie i niekoniecznie wszystko zależy od nas. A przecież bywa tak, że zmienia się wiatr i pcha nasz życiowy stateczek w zupełnie innym kierunku niż planowaliśmy. 

Czasami trzeba przed samym sobą się przyznać, że nasze marzenia były pomyłką. Oj, to jest takie niepopularne teraz słowo. Pomyłka, błąd, porażka. Zdarza się. Nawet najlepszym. Szlam, bagno albo po prostu - zwykłe gówno. 

I co wtedy? Frustracja, rozpacz i łzy. Tak jest zazwyczaj - tym bardziej że zewsząd słyszymy, że NIEMOŻLIWE NIE ISTNIEJE. 

Tymczasem życie mnie nauczyło, że w takiej sytuacji po pierwsze trzeba stanąć w prawdzie - że może to faktycznie nie była moja droga. Nie to miejsce. Nie ten czas. Nie ten człowiek. Niezależnie od tego, czy chodzi o wymarzoną pracę, związek czy podróż. Po drugie - jeżeli już nie ma pola manewru - trzeba odprawić Mały Pogrzebik i odbyć Małą Żałobę. Podkreślam - małą. Malutką. Przeboleć i odsapnąć, bo nie ma nic smutniejszego niż grzebanie własnych, niespełnionych marzeń. 

A następnie zabrać się za kolejne marzenia - te, które faktycznie warto spełnić :) I nie oglądać się wstecz. Nigdy w życiu. 

marzenia

12:12, blondyn_i_blondyna83 , Blondyna
Link Dodaj komentarz »
środa, 14 czerwca 2017

- Przystojny? - dopytuje Elka. 

- Jak się odezwał, to zrobił się przystojny - przyznaję. 

- To działa też w drugą stronę. Niektórzy przystojni jak się odezwą...

- ... to już wcale tacy przystojni nie są!

- Właśnie!

Bo w niektórych przypadkach milczenie naprawdę jest złotem :)

Wróciłam, będą nowe notki!

23:31, blondyn_i_blondyna83 , Blondyna
Link Dodaj komentarz »
piątek, 19 maja 2017

Jestem nakręcona

na pakowanie (właśnie trwa!)

na Noc Muzeów w Warszawie

na Warszawę

na Targi Książki

na PKP! 

na podróżowanie

na moją ukochaną Częstochowę

na granie w planszówki

na śniadania pod czereśnią

na czytanie do późna

na odkładane od dawna lektury

na błękit

i na słońce :) zwłaszcza na słońce!

Dlatego chwilowo mnie tu nie będzie, ale 5 czerwca o 17 zagoszczę w Filii nr 1 biblioteki w Kłobucku (ul. Orzeszkowej 44), gdzie spotkam się z Czytelnikami. Do zobaczenia! :) 

opalanie

Czas na urlop! fot. Ela Kamińska

środa, 26 kwietnia 2017

neonPrzy okazji wizyty w Malarni zwiedziłam klimatyczny zakątek pod neonem. Zawsze widywałam go z daleka, w drodze z przystanku lub w galopie na przystanek. Po "Antygonie w Nowym Jorku" w końcu obejrzałam go z bliska. Ale nie o neonie chciałam (chociaż do neonów mam trudną do wyjaśnienia słabość). 

Wychodzę z Malarni, a właściwie unoszę się parę centymetrów nad ziemią, taka jeszcze zamyślona, pełna refleksji, opuszczam te piękne wnętrza, zostawiam za sobą wzruszenia, jestem uduchowiona i szczęśliwa po tej kulturalnej uczcie, mknę w kierunku neonu, który wisi nad Rawą i nagle z drugiego brzegu słyszę: 

- Jebie. Strasznie jebie. Przesuń się, tam może będzie mniej. Pada, to jebie bardziej. 

Kocham ten kraj i wszystkie jego oblicza ;) Nie ma to jak różnorodność. 

fot. Kasia Kowieska (kto się dobrze przyjrzy, ten w tle zobaczy nogi panów, którzy rozmawiali o pogodzie ;)

15:45, blondyn_i_blondyna83 , Blondyna
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4
Tagi