Świat książek przeplata się w moim życiu z muzyką i teatrem. Nie jest to jednak kolejny blog z recenzjami - dzielę się tu moimi kulturalnymi inspiracjami i odkryciami, a także emocjami, które chociaż nieuchwytne, można próbować zamknąć w słowie.
Kategorie: Wszystkie | Blondyna | Całe życie z wariatami | Moda | Moja twórczość | Muzyka | Recenzje | Spotkania literackie | Teatr | Wystawy | Wywiady
RSS

Całe życie z wariatami

poniedziałek, 07 sierpnia 2017

Od jakiegoś czasu mam przyjemność współtworzyć bazarek dla Igora. To bardzo miłe miejsce, które przyciąga sympatycznych ludzi, więc wkręciło się w niego sporo moich bliższych i dalszych znajomych. 

- Magda, będę miała trochę książek na bazarek. Kilka pozycji - mówi mi ostatnio Nina.

- Uhm. Dobrze, że nie książek z pozycjami, bo chyba bym nie wzięła.

- Z pozycjami nie sprzedaję. Stara jestem i muszę mieć do czego zajrzeć, jakby mi się zapomniało. 

:D

Jeśli jednak ktoś ma dobrą pamięć albo po prostu dysponuje czymś, co chciałby przekazać dalej (i przy okazji wesprzeć Igora), może napisać maila: bazarekigora@gmail.com lub skontaktować się ze mną :) Cały czas przyjmujemy i wystawiamy fanty, warto być na bieżąco, bo można upolować unikatowe i piękne rzeczy. Zapraszam!

książki

wtorek, 27 czerwca 2017

- Julka, tylko zjem śniadanie i już lecę. 

- Na Paprocanach też możemy coś zjeść. 

- Ale tam są same frytki, zapiekanki itd. A ja tu zajadam pomidory.

- Rozumiem, udajesz, że jesteś fit. Też to czasem robię. 

Swój swojego zrozumie :D

Dialog wprawdzie sprzed tygodnia, ale myślę, że jeszcze długo będzie aktualny ;)

jula michał

Z Julką i Michałem w słoneczne, niedzielne popołudnie :) 

sobota, 29 kwietnia 2017

Planujemy z dziewczynami wycieczkę do Warszawy. Pierwszy dzień - Targi Książki. 

- A co robimy w niedzielę? Muzeum Powstania Warszawskiego, Muzeum Żydów, Muzeum Chopina, Centrum Nauki Kopernik, a może Łazienki...? Jakieś propozycje?

- Ja to bym pojechała pod siedzibę TVN-u łapać gwiazdy. 

- A ja na Powązki. 

:D

Jak widać program będzie urozmaicony ;)

warszawa

 

poniedziałek, 03 kwietnia 2017

Dyskutuję z moim Tatą, lat 59. 

- Tato, ale jesteśmy już starzy, nie?

- Mów za siebie. 

Hahaha :) Bo młodość to ma się w duszy, a nie w metryce. 

ztata

Na tym zdjęciu najlepiej widać, kto z nas dwojga nadal jest piękny i młody - wskazuje na to fryzura ;) Zdjęcie ze stycznia 2016, ale nadal aktualne :)

sobota, 25 marca 2017

wdziecznoscW środę był najbardziej deszczowy dzień tego roku. Przynajmniej na to wyglądało w Tychach. A w planach były zapiekanki w knajpie nad jeziorem.  

- Magdalena, co z naszymi zapiekankami? Pada. 

- No, leje. 

- I co robimy? Przejdziemy ten mały odcinek między kroplami?

:) Cenię towarzystwo ludzi, którzy uczą takich sztuczek. A chodzenie między kroplami to bardzo przydatna umiejętność.  

niedziela, 22 stycznia 2017

- Ty jesteś jak Magda Gessler - mówi do mnie Mama. - Trzy talerzyki i na każdym coś zostawione. 

- Ciesz się, że nimi nie rzuca - pociesza Tata. 

- Nie rzuca tylko dlatego, że nie ma siły - Mama nie ma złudzeń. 

No cóż, imię zobowiązuje ;) I przyznam szczerze - nie mogę się doczekać dnia, kiedy będę w stanie porządnie walnąć jakimś solidnym talerzem. Chyba z tej okazji kupię sobie całą zastawę :) Oby. Oby!

 

środa, 11 stycznia 2017

- Tato, czy wiesz, skąd się wzięło słowo "smog"*?

- Oczywiście! Słowo "smog" wzięło się od smoka, tego wawelskiego. To on pierwszy narobił takiego dymu. Potem sobie Anglicy zmienili "k" na "g", żeby im lepiej brzmiało, tak z angielska. 

No. 

Jeśli masz ojca z bujną wyobraźnią nigdy NIGDY nie próbuj go zagiąć jakimiś językoznawczymi dyrdymałami, bo i tak ostatecznie zabraknie ci ciętej riposty ;) Darowałam więc sobie moje fachowe tłumaczenia i zostałam ze smokiem, który w ostatnich dniach wykańczał moje słabe płuca. Ale na szczęście chwilowo przestał ziać. Oby sobie poszedł na dłużej. 

* "smog" to zbitka angielskich "smoke" (dym) i "fog" (mgła) 

smog

To miało być foto ze smogiem i wschodzącym słońcem, potem tylko ze smogiem, a ostatecznie wyszło foto ze mną :) Zimowo pozdrawiam!

Tagi: smog
22:43, blondyn_i_blondyna83 , Całe życie z wariatami
Link Komentarze (2) »
sobota, 31 grudnia 2016

Na Sylwka idę do Kasi, do domu będę wracać pieszo. 

- A jaka ma być pogoda? - pyta mnie Kasia, wiedząc, że im zimniej, tym trudniej kierować mi wózkiem. 

- Mroźna. 

- To nie dość, że będziesz pijana, to jeszcze zamarznięta. 

Hahaha, no może nie będzie tak źle. Błażej, który ma mnie odprowadzić, zaoferował, że w najgorszym wypadku może mnie zholować ;) 

Bawcie się dobrze, niech Wam nic nie zamarznie! :) I dużo dobrego w Nowym Roku! 

nowyrok

Moje ulubione selfie z 2016 roku ;)

poniedziałek, 26 grudnia 2016

choinkaWstaję rano i spoglądam na moją mocno oryginalną w tym roku choinkę - ubraną w pióra. Widząc moją zadumę nad drzewkiem, Tata mówi:

- Tak, tak, kurczak nadal stoi. Nie odleciał przez noc. 

:D

Aż szkoda, że lada chwila trzeba ją będzie rozebrać i wystawić na balkon, żeby się nie przegrzała. Ale wiosną... wiosną posadzimy ją na wsi! I to jest bardzo przyjemna perspektywa :) 

Tagi: choinka
22:56, blondyn_i_blondyna83 , Całe życie z wariatami
Link Komentarze (2) »
czwartek, 15 grudnia 2016

Wszystkie moje zimowe problemy zaczynają się zazwyczaj od auta. Tak też było w tym roku - najpierw zepsuł się Bydlak. Niestety, mój ukochany samochód jest w takim wieku (20 lat!), że czasami psuje się ze starości - tym razem pękł nam jakiś przewód. Bywa.

Potem było tylko gorzej. Najpierw dostałam zapalenia oskrzeli, a następnie wyłączyli nam na cały jeden długi dzień ciepłą wodę i ogrzewanie. Siedziałam w łóżku, cherlałam i zastanawiałam się nad zmiennością losu - jednego dnia latam po mieście z czerwoną szminką na ustach, a kolejnego jestem ledwo żywym, ubranym warstwowo, naszpikowanym tabletkami stworem, który nie ma siły na nic. 

uśmiech

Mój doskonale wytrenowany przez ostatnie miesiące optymizm słabł, a uśmiech bladł, pomimo starań, by trzymać fason. W końcu nie takie rzeczy się przeżyło. Zimne grzejniki, lód płynący z kranu i glut w oskrzelach to jeszcze nie koniec świata - chociaż brzmi jak wstęp do apokalipsy i może skutecznie popsuć humor.

Na szczęście z odsieczą przybyła Marta - ze stolnicą (!), wałkiem (!), własnoręcznie zrobionym lukrem, czekoladą i posypką do pierników. Też jej wysiadło auto (co z nimi jest w tym grudniu?!), więc wiozła to wszystko autobusem, a że z komunikacji miejskiej korzysta rzadko, to oczywiście jechała z przygodami. 

Podróż autobusem ze stolnicą, tylko po to, by zrobić komuś świąteczny nastrój - na to może wpaść jedynie Marta. Nikt inny nie miałby tyle fantazji i empatii, by ratować moją magię świąt ;) 

Pierniki wyszły boskie - leżą w pudełku i czekają na swój czas. Mały dowód na to, że słodycze i dobry przyjaciel są w stanie przegonić każdą chandrę :) 

pierniki

P.S. Grudzień jak na razie daje ciała. Ale ma jeszcze szansę, by się zrehabilitować. Może się ogarnie, kto wie. 

 
1 , 2
Tagi