Świat książek przeplata się w moim życiu z muzyką i teatrem. Nie jest to jednak kolejny blog z recenzjami - dzielę się tu moimi kulturalnymi inspiracjami i odkryciami, a także emocjami, które chociaż nieuchwytne, można próbować zamknąć w słowie.
Kategorie: Wszystkie | Blondyna | Całe życie z wariatami | Moda | Moja twórczość | Muzyka | Recenzje | Spotkania literackie | Teatr | Wystawy | Wywiady
RSS

Całe życie z wariatami

wtorek, 27 czerwca 2017

- Julka, tylko zjem śniadanie i już lecę. 

- Na Paprocanach też możemy coś zjeść. 

- Ale tam są same frytki, zapiekanki itd. A ja tu zajadam pomidory.

- Rozumiem, udajesz, że jesteś fit. Też to czasem robię. 

Swój swojego zrozumie :D

Dialog wprawdzie sprzed tygodnia, ale myślę, że jeszcze długo będzie aktualny ;)

jula michał

Z Julką i Michałem w słoneczne, niedzielne popołudnie :) 

sobota, 29 kwietnia 2017

Planujemy z dziewczynami wycieczkę do Warszawy. Pierwszy dzień - Targi Książki. 

- A co robimy w niedzielę? Muzeum Powstania Warszawskiego, Muzeum Żydów, Muzeum Chopina, Centrum Nauki Kopernik, a może Łazienki...? Jakieś propozycje?

- Ja to bym pojechała pod siedzibę TVN-u łapać gwiazdy. 

- A ja na Powązki. 

:D

Jak widać program będzie urozmaicony ;)

warszawa

 

poniedziałek, 03 kwietnia 2017

Dyskutuję z moim Tatą, lat 59. 

- Tato, ale jesteśmy już starzy, nie?

- Mów za siebie. 

Hahaha :) Bo młodość to ma się w duszy, a nie w metryce. 

ztata

Na tym zdjęciu najlepiej widać, kto z nas dwojga nadal jest piękny i młody - wskazuje na to fryzura ;) Zdjęcie ze stycznia 2016, ale nadal aktualne :)

sobota, 25 marca 2017

wdziecznoscW środę był najbardziej deszczowy dzień tego roku. Przynajmniej na to wyglądało w Tychach. A w planach były zapiekanki w knajpie nad jeziorem.  

- Magdalena, co z naszymi zapiekankami? Pada. 

- No, leje. 

- I co robimy? Przejdziemy ten mały odcinek między kroplami?

:) Cenię towarzystwo ludzi, którzy uczą takich sztuczek. A chodzenie między kroplami to bardzo przydatna umiejętność.  

niedziela, 22 stycznia 2017

- Ty jesteś jak Magda Gessler - mówi do mnie Mama. - Trzy talerzyki i na każdym coś zostawione. 

- Ciesz się, że nimi nie rzuca - pociesza Tata. 

- Nie rzuca tylko dlatego, że nie ma siły - Mama nie ma złudzeń. 

No cóż, imię zobowiązuje ;) I przyznam szczerze - nie mogę się doczekać dnia, kiedy będę w stanie porządnie walnąć jakimś solidnym talerzem. Chyba z tej okazji kupię sobie całą zastawę :) Oby. Oby!

 

środa, 11 stycznia 2017

- Tato, czy wiesz, skąd się wzięło słowo "smog"*?

- Oczywiście! Słowo "smog" wzięło się od smoka, tego wawelskiego. To on pierwszy narobił takiego dymu. Potem sobie Anglicy zmienili "k" na "g", żeby im lepiej brzmiało, tak z angielska. 

No. 

Jeśli masz ojca z bujną wyobraźnią nigdy NIGDY nie próbuj go zagiąć jakimiś językoznawczymi dyrdymałami, bo i tak ostatecznie zabraknie ci ciętej riposty ;) Darowałam więc sobie moje fachowe tłumaczenia i zostałam ze smokiem, który w ostatnich dniach wykańczał moje słabe płuca. Ale na szczęście chwilowo przestał ziać. Oby sobie poszedł na dłużej. 

* "smog" to zbitka angielskich "smoke" (dym) i "fog" (mgła) 

smog

To miało być foto ze smogiem i wschodzącym słońcem, potem tylko ze smogiem, a ostatecznie wyszło foto ze mną :) Zimowo pozdrawiam!

Tagi: smog
22:43, blondyn_i_blondyna83 , Całe życie z wariatami
Link Komentarze (2) »
sobota, 31 grudnia 2016

Na Sylwka idę do Kasi, do domu będę wracać pieszo. 

- A jaka ma być pogoda? - pyta mnie Kasia, wiedząc, że im zimniej, tym trudniej kierować mi wózkiem. 

- Mroźna. 

- To nie dość, że będziesz pijana, to jeszcze zamarznięta. 

Hahaha, no może nie będzie tak źle. Błażej, który ma mnie odprowadzić, zaoferował, że w najgorszym wypadku może mnie zholować ;) 

Bawcie się dobrze, niech Wam nic nie zamarznie! :) I dużo dobrego w Nowym Roku! 

nowyrok

Moje ulubione selfie z 2016 roku ;)

poniedziałek, 26 grudnia 2016

choinkaWstaję rano i spoglądam na moją mocno oryginalną w tym roku choinkę - ubraną w pióra. Widząc moją zadumę nad drzewkiem, Tata mówi:

- Tak, tak, kurczak nadal stoi. Nie odleciał przez noc. 

:D

Aż szkoda, że lada chwila trzeba ją będzie rozebrać i wystawić na balkon, żeby się nie przegrzała. Ale wiosną... wiosną posadzimy ją na wsi! I to jest bardzo przyjemna perspektywa :) 

Tagi: choinka
22:56, blondyn_i_blondyna83 , Całe życie z wariatami
Link Komentarze (2) »
czwartek, 15 grudnia 2016

Wszystkie moje zimowe problemy zaczynają się zazwyczaj od auta. Tak też było w tym roku - najpierw zepsuł się Bydlak. Niestety, mój ukochany samochód jest w takim wieku (20 lat!), że czasami psuje się ze starości - tym razem pękł nam jakiś przewód. Bywa.

Potem było tylko gorzej. Najpierw dostałam zapalenia oskrzeli, a następnie wyłączyli nam na cały jeden długi dzień ciepłą wodę i ogrzewanie. Siedziałam w łóżku, cherlałam i zastanawiałam się nad zmiennością losu - jednego dnia latam po mieście z czerwoną szminką na ustach, a kolejnego jestem ledwo żywym, ubranym warstwowo, naszpikowanym tabletkami stworem, który nie ma siły na nic. 

uśmiech

Mój doskonale wytrenowany przez ostatnie miesiące optymizm słabł, a uśmiech bladł, pomimo starań, by trzymać fason. W końcu nie takie rzeczy się przeżyło. Zimne grzejniki, lód płynący z kranu i glut w oskrzelach to jeszcze nie koniec świata - chociaż brzmi jak wstęp do apokalipsy i może skutecznie popsuć humor.

Na szczęście z odsieczą przybyła Marta - ze stolnicą (!), wałkiem (!), własnoręcznie zrobionym lukrem, czekoladą i posypką do pierników. Też jej wysiadło auto (co z nimi jest w tym grudniu?!), więc wiozła to wszystko autobusem, a że z komunikacji miejskiej korzysta rzadko, to oczywiście jechała z przygodami. 

Podróż autobusem ze stolnicą, tylko po to, by zrobić komuś świąteczny nastrój - na to może wpaść jedynie Marta. Nikt inny nie miałby tyle fantazji i empatii, by ratować moją magię świąt ;) 

Pierniki wyszły boskie - leżą w pudełku i czekają na swój czas. Mały dowód na to, że słodycze i dobry przyjaciel są w stanie przegonić każdą chandrę :) 

pierniki

P.S. Grudzień jak na razie daje ciała. Ale ma jeszcze szansę, by się zrehabilitować. Może się ogarnie, kto wie. 

środa, 23 listopada 2016

Napisałam do Łukasza, czy nie zgubił czapki, bo znalazłam takową w aucie. Okazało się, że owszem. I że to jest bardzo ważna czapka. Po wstępnych wyjaśnieniach i ustaleniach, a także po krótkiej chwili zastanowienia, dostałam od Łukasza wiadomość:

To idziemy na dżentelmeńską umowę

Do czasu kiedy jej nie odbiorę

Możesz ją sobie z powodzeniem nosić

TYLKO NIE ZEPSUJ

Hahahahaha. Gdzieżbym śmiała zabrać w plener takie cenne nakrycie głowy! W życiu bym nie ryzykowała. Czapka leży więc w bezpiecznym miejscu i czeka na właściciela. Strach myśleć, co by się stało, gdybym jednak ZEPSUŁA :P

 
16:20, blondyn_i_blondyna83 , Całe życie z wariatami
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2
Tagi